Cyfrowe niewolnictwo i cena postępu. Co kryje się w cieniu AI?
Sztuczna inteligencja kojarzy nam się z błyskiem nowoczesnych biur w Dolinie Krzemowej, innowacją i ułatwianiem życia. Jednak lektura, którą ostatnio skończyłam, brutalnie odziera nas z tych złudzeń. To książka, której słuchałam ze skrupulatnością godną najważniejszego dokumentu – autor wykonał gigantyczną pracę, by dotrzeć do materiałów i rozmów, o których wielkie korporacje wolałyby milczeć.
Skupienie, którego wymaga prawda
To nie jest pozycja, którą można „przesłuchać” w tle podczas innych zajęć. Konstrukcja materiału jest tak gęsta i szczegółowa, że wymaga od odbiorcy pełnej uważności. Autor prowadzi nas przez zawiłe procesy, które rozwinęły się wraz z powszechną dystrybucją rozwiązań AI. Opisy bywają obszerne, czasem wręcz drobiazgowe, ale każdy element tej układanki ma znaczenie dla zrozumienia całości obrazu. To lektura, która uczy pokory wobec tematu, który wydawał nam się znajomy.
Deepfake jako narzędzie opresji
Zaskoczyło mnie, jak wiele teoretycznych zagrożeń, o których mówi się w kontekście przyszłości, jest już smutną codziennością. Często słyszymy ogólne rady: „uważaj na swoje zdjęcia w sieci”. Ta książka nadaje tym ostrzeżeniom konkretne twarze.
Autor przytacza wstrząsające historie kobiet, m.in. z krajów globalnego Południa, które za odmowę randki zapłaciły najwyższą cenę wizerunkową. Ich twarze, przy użyciu technologii deepfake, zostały wklejone w filmy pornograficzne. W społecznościach, gdzie prawa kobiet są wciąż marginalizowane, walka o odzyskanie godności i bezpieczeństwa w starciu z cyfrowym kłamstwem jest niemal niemożliwa do wygrania. To pokazuje, że technologia w rękach oprawcy staje się precyzyjną bronią.
Nowy rodzaj niewolnictwa w wersji high-tech
Najbardziej uderzającym wątkiem jest jednak to, jak „uczy się” sztuczną inteligencję. Powszechnie wierzymy w magię algorytmów, zapominając, że ktoś musiał im wskazać, co jest dobre, a co złe.
- Okazuje się, że za czystością internetu nie stoją algorytmy, lecz rzesze ludzi z krajów trzecich.
- Giganci technologiczni korzystają z długich łańcuchów podwykonawców, by zdjąć z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za los tych pracowników.
- Ci ludzie, za głodowe stawki, zmuszani są do oglądania najbardziej brutalnych, rasistowskich i seksistowskich treści, by je odpowiednio oznaczyć.
Efekt? Masowe przypadki PTSD (zespołu stresu pourazowego) u osób, które miały być tylko „tanią siłą roboczą”. To przerażający paradoks: najbardziej nowoczesna technologia świata opiera się na wyzysku, który można nazwać nowoczesnym niewolnictwem.
Czy wyjdziemy z cienia?
Książka ta daje niezwykle cenną perspektywę na rzeczy, które wydają nam się oczywiste, ale ich realizacja wcale taka nie jest. Pozostawia nas z pytaniem: czy mówienie o tych problemach – o tym, co dzieje się w „cieniu AI” – przyniesie zmianę? Czy może postęp technologiczny będzie generował kolejne warstwy wyzysku i zagrożeń, wpływając na kolejne kraje?
Przed nami wiele zmian, które już teraz kiełkują w laboratoriach i biurowcach. Warto wiedzieć, jaką cenę płacimy za ich wdrażanie – nie tylko my jako użytkownicy, ale przede wszystkim ci, których głosu nie słychać.


