Recenzja reportaż: Władcy wszechświata
Sięgnęłam po książkę z polecenia w sieci oraz mam za sobą dwie świetne książki wydawnictwa Szczeliny, więc postanowiłam zobaczyć co tym razem przygotowali dla nas w tej pozycji. Było bardzo na poziomie, jak z tamtymi moimi wręcz ulubionymi książkami w roku 2025, gdyż było bardzo treściwie.
Jest ona o ciekawym wątku i bardzo dokładnie przemyślana została jej formuła, przez co mamy wiele perspektyw, szczegółów i informacji, co sądzę że dla osób zainteresowanych tym tematem głębiej niż ja będzie zachwycające. Ja byłam trochę tymi informacjami przytłoczona, bo wiele tu było treści starszych, przez co o wielu rzeczach już wiedziałam, więc pewna część książki była męcząca. Lecz gdy autor wyszedł z informacjami z ostatnich 20–25 lat, zaczęło się bardzo ciekawie i dla mnie było to odkrywcze. Więc w sumie jest to duży plus, taki wkład historyczny, bo pokazuje dużo przemian i może być też świetnym startem do wdrożenia w tematy kosmiczne.
W pewnych rozdziałach miałam wrażenie chaosu, a może bardziej chęci maksymalnego pokazania zróżnicowania perspektyw i styków między krajami i latami. Przez co nie idziemy płynnie chronologicznie od starych do nowych czasów, ale od początków po nowoczesność, lecz w niektórych rozdziałach ta ciągłość jest budowana od nowa, więc zmęczenie historią sprzed lat dwutysięcznych może być trochę frustrujące. A zarazem nie warto omijać nawet kilku słów, bo czasem są one tak wprowadzone, że można szybko zgubić wątek. Co uważam za pewien majstersztyk, bo autor tak to wszystko poukładał, że nie ma lania wody, a jest przestrzeń do rozmyślania i samodzielnego analizowania przedstawionych treści.
Sporo jest smaczków o biznesowej walce konkurencyjnej między Jeffem Bezosem a Elonem Muskiem, przez co ta książka oprócz historii i faktów dodaje trochę pikanterii. Bo przecież każdy z nas lubi widzieć jak twarze dużych firm muszą ze sobą walczyć, a ta konkurencyjność sprawia, że technologia szybciej się rozwija. Turystyka kosmiczna jest znacznie bliżej, oczywiście nadal bardzo kosztowna, ale może w najbliższych 20–30 latach będzie bardziej dostępna, nawet dla „biednych”, poza milionerami z dolarami.
Więc mimo że nie jestem najbardziej zakochana w tematyce kosmicznej, coś tam wiem, to uważam że mimo momentów znużenia jest to książka dobra na start w rozumieniu kosmosu, albo dla osób, które mają już wiedzę, ale chcą ją rozszerzyć o nowe fakty i perspektywę kogoś, kto widać że siedzi w tym temacie bardzo głęboko.
Ocena:⭐️⭐️⭐️⭐️ (4/5)


