Powrót po latach: Czy „Senność” Kuczoka to ten sam kaliber co „Gnój”?
Z Wojciechem Kuczokiem łączy mnie szczególna więź to dzięki jego „Gnojowi” zdałam maturę. Przez lata to nazwisko kojarzyło mi się z literackim konkretem i genialnym prowadzeniem bohaterów. Kiedy po długiej czytelniczej przerwie w moje ręce trafiła „Senność”, poczułam dreszcz sentymentu. Chciałam sprawdzić, czy autor wciąż potrafi tak mocno „wejść” w głowę swoich postaci.
Literacki kunszt kontra emocjonalny chłód
Warsztatowo Kuczok nie zawodzi. „Senność” to książka krótka, intensywna i napisana z niezwykłą sprawnością. Znajdziemy tu płynne tempo i historie, które mimo swojej zwięzłości, wydają się kompletne i precyzyjnie domknięte. Autor ponownie zaprasza nas bardzo blisko intymnych myśli bohaterów, co w literaturze współczesnej wciąż jest ogromną wartością.
Jednak mimo tego technicznego dopracowania, lektura zostawiła mnie z poczuciem niedosytu. Napotkałam barierę, której nie potrafiłam przeskoczyć: chłód bohaterów. Choć ich losy są przejmujące, same postacie wydały mi się zdystansowane, wręcz lodowate. Złapałam się na tym, że w pewnym momencie przestało mnie obchodzić, co się z nimi stanie. Czytałam dalej, ale bez tej pasji, którą pamiętam z moich pierwszych spotkań z prozą Kuczoka.
Zagadka tytułowej senności
Głównym motorem, który pchał mnie do końca, była chęć rozwikłania tytułowej metafory. Czym właściwie jest ta „senność”? Autor podsuwa nam pewne tropy, ale mam wrażenie, że to książka wymagająca specyficznego rodzaju wrażliwości. Być może tym razem nasze nadajniki nie nadawały na tych samych falach – nie mam pewności, czy wyłapałam wszystkie ukryte między wierszami niuanse.
„Senność” to bez wątpienia dobra literatura, ale nie każdemu musi być z nią po drodze. Ja swoją kopię oddałam już dalej, wierząc, że trafi na czytelnika, którego ten specyficzny, chłodny klimat zachwyci bardziej niż mnie.
📊 Informacje o książce:
- Tytuł: Senność
- Autor: Wojciech Kuczok
- Wydawnictwo: W.A.B.
- Gatunek: Literatura piękna / Proza polska
A jak Wy wspominacie autorów, którzy towarzyszyli Wam przy ważnych życiowych momentach, jak matura czy studia? Czy powroty do ich twórczości po latach bywają u Was równie skomplikowane?


