Neuroróżnorodność bez filtrów. Recenzja reportażu „Wszystko mam bardziej”
To książka, po której mam bardzo mieszane uczucia, nie ze względu na jej jakość, ale na temat, który porusza. Jako reportaż bardzo mi się podobała. Autorka w delikatny sposób przedstawia historie osób, które w różnych momentach życia dowiadują się o swojej chorobie, pokazując reakcje ich najbliższych, czyli rodziców i dalszej rodziny.
Szczególnie poruszyły mnie opowieści dorosłych, którzy dopiero po latach odkrywają, że mają autyzm lub inną neuroróżnorodnością. To zaskakujące, ale zrozumiałe, bo kiedyś wiedza na ten temat była ograniczona. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, dlaczego niektórzy przez całe życie czuli się niezrozumiani. Sama zaczęłam się zastanawiać, czy moja wrażliwość na bodźce czy fobie nie mają podobnego podłoża, to na szczęście po prostu jestem „inna”.
Drugim ważnym tematem jest życie rodziców tych dzieci. Autorka pokazuje, jak bardzo muszą walczyć nie tylko o swoje dzieci, ale i o siebie. Jedna z historii szczególnie mnie poruszyła – mimo powstawania różnych inicjatyw, często zapomina się, jak wielkie poświęcenie ponoszą rodzice, by zapewnić dzieciom namiastkę normalności.
Ta książka otworzyła mi oczy na nowe wymiary rozumienia osób niezrozumianych i ich rodzin. Mam jeszcze większy szacunek dla tych, którzy mimo własnych trudności, dają tak wiele z siebie dla innych. Mam nadzieję, że będzie coraz więcej akceptacji i wsparcia dla takich rodzin – każdy zasługuje na życie w zgodzie ze sobą.
Ocena:⭐️⭐️⭐️⭐️ (4/5)


