Pokolenie samotności czy deficyt relacji?
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ uznałam, że nadszedł czas, by zgłębić głośny ostatnio temat „pokolenia samotności”. Zewsząd docierają do mnie głosy o narastającym poczuciu osamotnienia, trudnościach w nawiązywaniu „normalnych” relacji czy postępującej alienacji, za którą często obwinia się media społecznościowe. Mam wrażenie, że trudno dziś o osobę, która nie znałaby kogoś będącego idealnym przykładem tego zjawiska. Co więcej, odważę się stwierdzić, że w tę pułapkę wpada coraz więcej z nas i wkrótce osób „nieobjętych” tym trendem będzie zdecydowanie mniej. Chciałam skonfrontować obserwacje z mojego otoczenia z wiedzą merytoryczną, dlatego moje oczekiwania poznawcze wobec tej lektury były wysokie.
Co oceniam na plus?
Książka w bardzo przystępny sposób omawia proces budowania przyjaźni oraz trudności, jakie temu towarzyszą. Autorka wyjaśnia, dlaczego na różnych etapach życia inaczej zawieramy znajomości i dlaczego z czasem stają się one bardziej „terminowe”. Uporządkowanie tej wiedzy i takie podejście do natury ludzkiej dodało mi otuchy. Pokazało bowiem, że pewne mechanizmy pozostają niezmienne, niezależnie od rozwoju technologii czy różnic pokoleniowych. Ten element zdecydowanie podnosi wartość pozycji.
Kolejnym ważnym atutem jest styl prowadzenia dialogu z czytelnikiem. Całość ma formę rozmowy i doprecyzowywania wątków, dzięki czemu ani razu nie odniosłam wrażenia, że autorka próbuje nas pouczać czy się przemądrzać. To raczej postać „mądrej cioci”, która chce się podzielić swoją wiedzą, by nam pomóc. Dzięki temu, niezależnie od omawianego zagadnienia, przez kolejne części książki przechodzi się bardzo sprawnie i lekko. Skala i różnorodność tematów zostały tu dobrze wyważone.
Czego mi zabrakło?
Niestety, zabrakło mi rzetelnej analizy przyjaźni w dobie współczesnego „pokolenia samotności”. Autorka jedynie prześlizguje się po tym temacie, zamiast zaproponować pogłębioną wiedzę, co w dużym stopniu odbiera tej książce to, czego od niej oczekiwałam. W moim otoczeniu jest kilka osób, które często mówią o „nienormalnych czasach”, by łatwiej było im poradzić sobie z odczuwanym osamotnieniem. W tekście znajdziemy wprawdzie wyjaśnienie, że jako dorośli inaczej podejmujemy ryzyko zaufania niż w dzieciństwie, jednak ten wątek pozostaje mocno poboczny.
Główny nacisk położono na to, jak się przyjaźnić i w jaki sposób się otwierać. Samo w sobie nie jest to złe i można się z tego wiele nauczyć, jednak ostatecznie muszę zrezygnować z pomysłu podarowania tej książki bliskim jako „pomocnej dłoni”. Dla osób realnie zmagających się z samotnością ta pozycja wnosi niestety zbyt mało.


