Medyczna marihuana pod lupą. Która publikacja oferuje najwyższą rzetelność?
Temat marihuany medycznej od początku budzi skrajne emocje, w których znajdziemy lęk, tajemniczość i niezrozumienia po nadzieję i realną ulgę w cierpieniu. Dla jednych wciąż pozostaje tematem tabu, a dla innych jest jedną z niewielu dostępnych opcji leczenia, często okupioną walką z systemem, prawem i społecznym niezrozumieniem.
Sięgając po książki poświęcone marihuanie medycznej, szukałam nie tylko wiedzy, ale też informacji. które nie upraszczają, nie demonizują i nie narzucają jednej słusznej narracji. Chciałam zobaczyć, jak autorzy radzą sobie z odpowiedzialnością opowiadania o substancji, która dla jednych jest ratunkiem, a dla innych wciąż wyłącznie kontrowersją.
Przeczytałam dwie książki poruszające ten sam temat, ale robiące to w zupełnie różny sposób. Jedna z nich okazała się dla mnie wartościową, choć niepozbawioną braków próbą pokazania potencjału konopi. Druga zaś mimo bogactwa treści i informacji pozostawiła we mnie spory niedosyt, głównie przez sposób prowadzenia narracji.
Poniżej dzielę się moimi wrażeniami z obu lektur, zaznaczając że nie robię tego po to, by rozstrzygać, kto ma rację, ale by pokazać, jak bardzo forma opowiadania o marihuanie medycznej wpływa na to, czy temat zbliża, czy oddala od realnego zrozumienia problemu.
„A w konopiach strach” – autorstwa Jerzy Vetulani, Maria Mazurek
Książka jest ciekawa, ponieważ prezentuje konopie z perspektywy środka, który mógłby poprawić jakość życia niektórych osób. Temat jest mi bliski – w tym roku czytałam już podobną książkę, która przedstawiała historie polskich obywateli łamiących prawo, by ulżyć sobie w bólu lub walczyć z chorobami neurologicznymi. Tamta pozycja była dla mnie ciekawsza, bo zawierała konkretne fakty i opowieści z życia wzięte.
W tej książce zabrakło mi właśnie tego ludzkiego wymiaru – praktycznych przykładów i pokazania, jak stosowanie konopi wygląda w rzeczywistości. Odniosłam wrażenie, że całość została napisana bardziej jako rozważanie możliwości, a nie jako opis realnych doświadczeń. Sprawdziłam datę wydania i jeśli moje nagranie pochodziło z pierwszego wydania z 2016 roku, to nie dziwi mnie, że książka sprawia wrażenie nieco przestarzałej.
Niezależnie od moich osobistych poglądów i wiedzy, uważam, że to raczej przeciętna książka – ale mimo to ją polecam. Marihuana została tu pokazana jako opcja i potencjalnie wartościowa substancja, jeśli potrafimy ją odpowiedzialnie stosować i rzeczywiście korzystamy z niej dla własnego dobra, a nie tylko z ciekawości czy chęci eksperymentowania.
Ocena:⭐️⭐️⭐️ (3/5)

„Komu pomaga medyczna marihuana?” – autorstwa Dorota Rogowska-Szadkowska
Książki z wydawnictwa Krytyki Politycznej w przeszłości dużo dla mnie znaczyły, bo pokazywały szerszy kontekst i były dla mnie formą rozszerzenia wiedzy. Za każdym razem, gdy sięgam po ich książki, wspominam siebie na studiach i mam nadzieję, że znowu dostanę coś więcej. W pewnym stopniu książka daje sporo wiedzy i udało mi się nakleić kilka zakładek, bo rzeczywiście pewne informacje w niej przytoczone są ciekawe i pokazują różne działania w różnych krajach w podejściu do rozwijania dostępu do medycznej marihuany, czy nawet poglądów na rozróżnianie marihuany, albo jej nie zrozumienie.
Ciekawie są rozdziały, bo w każdym znajdziemy więcej przedstawionych historii, które pokazują, że temat jest wielowątkowy, co w pewnym stopniu jest bardzo interesujące. Mimo treści i zebranych informacji oraz przejrzystości zastosowanej w książce, mam dwa duże zarzuty. Sprawiają one, że plusy, których jest znacznie więcej, blakną przy sile tych dwóch uwag i sprawiają mi pewien żal.
Po pierwsze książka sprawia wrażenie, że autorka przeżywa silne emocje rozczarowania tym, że rozwój medycznej marihuany nie jest szybszy i większy. Momentami wybija to z czytania, bo prywatne komentarze nie dodają powagi ani siły, a wręcz umniejszają przedstawione historie i pokazują, jak bardzo autorka nie zgadza się z innymi perspektywami niż jej własna. To odbiera poczucie obiektywizmu i chęć przedstawienia tematu, a nie tylko własnych poglądów.
Po drugie, miałam momentami wrażenie, że zastosowano manipulację, podkreślającą wyższość autorki i jej poglądów, oraz to, że zrozumieją ją tylko osoby o konkretnych przekonaniach, czyli czytający, którzy są inteligentni, do których autorka przemawia.
Te dwa mocno prywatne podejścia autorki sprawiają, że książka traci w odbiorze. Mimo to na końcu autorka podkreśla, co ją zainspirowało do tematu, i jest to inna książka z tego samego obszaru. Co sprawiło mi duże zaskoczenie, bo tamta książka pokazuje w piękny, delikatny i przemyślany sposób potrzebę rozwoju wiedzy o medycznej marihuanie, która nie sprawia, że tylko inteligencja ją zrozumie. Odkrycie, że autorka zainspirowała się moją ulubioną książką z tego obszaru i stworzyła tak bardzo prywatną książkę, mimo wielu przytoczonych tekstów i treści, było dla mnie szokiem.
Ocena: ⭐️⭐️ (2/5)


