Modele mentalne i spokój zamiast rewolucji, czyli o książce, która okazała się zbyt bliska.
Książkę wypatrzyłam u wydawnictwa, które w ostatnim czasie stało się jednym z moich ulubionych. Zazwyczaj moje listy lektur są zaplanowane z dużym wyprzedzeniem, ale tym razem, skuszona nowością, postanowiłam złamać rutynę i przeczytać ją niemal od razu. I choć życie zweryfikowało moje plany – recenzję piszę miesiąc po lekturze, a jej publikacja pewnie zajmie kolejne kilka tygodni – to refleksje, które we mnie zostawiła, wciąż są żywe. Choć technicznie rzecz biorąc, znowu nie zdążyłam opowiedzieć o nowości, gdy faktycznie nią była.
Lektura wzbudziła we mnie coś, co nazwałabym spokojnym entuzjazmem. To specyficzny stan, w którym nie ma miejsca na gwałtowne “efekty wow”, jest za to głębokie poczucie spójności. To pierwsza książka tego wydawcy, która jest tak silnie skorelowana z moimi własnymi doświadczeniami.
Między kontemplacją a rozpoznaniem
Większość informacji zawartych w tej pozycji była mi już znana albo w pełni zgadzała się z moim systemem wartości. To postawiło mnie w ciekawej sytuacji poznawczej. Zamiast skupiać się na samym przyswajaniu wiedzy, mogłam oddać się kontemplacji. Autor operuje pojęciem modeli mentalnych – struktur, które pomagają nam rozumieć świat i podejmować decyzje. Czytając o nich, uświadomiłam sobie, że wiele z tych mechanizmów stosuję intuicyjnie od lat.
Może nazywam je inaczej, może dotarłam do nich zupełnie innymi ścieżkami, ale fundament pozostał ten sam. To sprawiło, że książka przestała być dla mnie typowym poradnikiem rozwojowym, a stała się tekstem bardzo prywatnym.
Czy “dziwność” jest uniwersalna?
Spotkanie z myślami kogoś, kto żyje w zupełnie innym kręgu kulturowym, a mimo to patrzy na rzeczywistość niemal identycznie, jest niezwykle krzepiące. Daje to miłe poczucie, że moje podejście do życia i rozwoju – czasem przez innych postrzegane jako specyficzne – nie jest odosobnione. Piszę o tej swojej “dziwności” oczywiście z przymrużeniem oka, bo przecież łączy nas tylko fragment poglądów, ale ta intelektualna nić porozumienia z autorem była bardzo satysfakcjonująca.
Dla kogo jest ta książka?
Jeżeli, podobnie jak ja, od lat siedzicie w tematyce samorozwoju i macie ugruntowane techniki pracy nad sobą, ta pozycja może nie być dla Was odkrywcza w sensie stricte informacyjnym. Nie znajdziecie tu rewolucji, która wywróci Wasz świat do góry nogami.
Jeśli jednak:
- szukacie sprawdzonych sposobów na uporządkowanie posiadanej już wiedzy,
- chcecie spojrzeć na swoje życie przez pryzmat klarownych struktur,
- potrzebujecie narzędzi, które pomogą Wam w bardziej logicznym filtrowaniu rzeczywistości,
…to myślę, że ta książka będzie świetnym wyborem. A ja, dzieląc się moimi przemyśleniami, chętnie pomogę Wam przejść przez ten proces porządkowania świata.





