Od obronnej fasady do powrotu do życia. Recenzja książki „Dom na końcu drogi” Żaneta Pawlik
Często powtarzam, że najchętniej sięgam po rzeczywiste, analityczne historie, starannie dobierając gatunki. Czasem jednak warto celowo zboczyć z utartej ścieżki i przypomnieć sobie prosta prawdę – w literaturze najbardziej cenię po prostu historie o ludziach i ich wyborach. Więc postanowiłam z tego powodu dać szansę książce „Dom na końcu drogi”.
Powierzchowność jako tarcza obronna
Pierwsze rozdziały przyniosły spore rozdrażnienie. Zachowanie głównej bohaterki i jej powierzchowne podejście do świata budziły we mnie spory dyskomfort. Jednak im głębiej wchodziłam w tę historię, tym wyraźniej widziałam, że to, co brałam za płytkość, było w rzeczywistości starannie zbudowaną fasadą – pozycją obronną przed otoczeniem.
Obserwowanie jej powolnego dojrzewania i zrzucania tej pancernej powłoki stało się największą wartością tej lektury. W pewnym momencie łapiemy się na tym, że zamiast patrzeć na bohaterkę wilkiem, widzimy ducha, który na naszych oczach na nowo staje się świadomą kobietą. Jej trudy i potknięcia w procesie zmiany okazują się niezwykle naturalne i bliskie prawdzie o nas samych.
Dynamiczna narracja i dojrzały romans
Pod kątem warsztatowym powieść czyta się niezwykle płynnie. Choć momentami czuć drobne nierówności w tempie (niektóre wątki są rozciągnięte, inne potraktowane skrótowo), autorka bardzo sprawnie prowadzi czytelnika przez emocje. Początkowo wyzwaniem była dla mnie jedynie pewna niekonsekwencja w nazewnictwie, gdzie imię i nazwisko bohaterki stosowano zamiennie w bardzo krótkich akapitach, co przy mojej słabości do zapamiętywania personaliów lekko zaburzało odbiór. Na szczęście w dalszej części tekstu ten problem znacznie znika.
Ogromnym plusem publikacji jest sposób poprowadzenia relacji romantycznej. Relacja budowana jest z wyczuciem, a wątek miłosny napisany został ze smakiem i bez taniej sensacji i zbędnej wulgarności, co w tym gatunku wcale nie jest standardem.
Ciepła pigułka na przebodźcowanie
„Dom na końcu drogi” okazuje się pozycją niezwykle ciepłą, wręcz terapeutyczną. Mimo że z założenia miała to być historia o silnej babeczce, dostajemy tekst pełen empatii i wzruszeń, idealny na letnie czy jesienne wieczory. Przypomina nam o prostej potrzebie, jaką po wielu życiowych doświadczeniach nosi w sobie chyba każdy z nas, czyli chęci ucieczki od zgiełku i zaszycia się w cichym miejscu na końcu świata.
Dziękuję Wydawnictwu Filia za przekazanie egzemplarza recenzenckiego
Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️ (4/5)
💬 A jak to wygląda u Was? Czy dacie szansę bohaterom, którzy na starcie wyjątkowo Was irytują, czy od razu odkładacie książkę, gdy nie ma między Wami chemii? Dajcie znać w komentarzach!

📊 Informacje o książce:
- Tytuł: Dom na końcu drogi
- Autor: Żaneta Pawlik
- Wydawnictwo: Filia
- Gatunek: Literatura obyczajowa / Powieść / Romans

